Seks ...
Miłość fizyczna
Miłość fizyczna
sie 1st
A więc w końcu stworzyłem tego bloga może to mi pomoże bo ostatnio wszystkim co czuję jest beznadzieja na którą nic nie pomaga, a czy to jest naprawdę tak dużo chcieć czuć bliskość drugiej osoby ?? Nie wiem już co mam robić żeby sobie kogoś znaleźć na dłużej może tak jak inni powinienem stać się chamem co prawda nie wiem jak to zrobić bo jestem chyba zbyt miłym typem człowieka i inni to czasem chyba wykorzystują ale może to by pomogło. Ale zacznijmy inaczej tak na początek chciałbym powiedzieć kilka słów o sobie mam 22 lata jestem z Opola pracuję fizycznie mniejsza o to w jakim zawodzie bo nie chciałbym żeby ktoś ze znajomych skojarzył mnie z tym blogiem lub w ogóle jakimkolwiek jestem średniego wzrostu blondynem i jestem cholernie wściekły z powodu samotności i mojej nieudolności w próbach zmienienia tego !! Dziwne co nie facet umie się do czegoś takiego przyznać i to nie tylko przed sobą ale też przed innymi ludźmi ale jak już pisałem na początku może to mi w końcu pomoże bo próbowałem już wielu rzeczy i dalej nic, nie działa alkohol nie działa zioło jedyne co czasem pomaga to burdele ale to jest tylko miraż tego czego chce bo nie chodzi mi o sam sex tylko o uczucie które może do tego doprowadzić aczkolwiek tylko w agencjach potrafię chociaż na chwilę zapomnieć o wszechogarniającej mnie beznadziei. Jako przykład tego co mnie denerwuje dam to co zdarzyło się jakiś miesiąc temu byłem na imprezie w jednym z klubów w centrum Opola poznałem fajną dziewczynę była miła uśmiechnięta i na dodatek dość ładna, ponad połowę imprezy przegadaliśmy wyszło na to że rozstała się dzień wcześniej z chłopakiem więc jest wolna, w pewnym momencie musiałem już iść bo na następny dzień miałem z samego rana robić za kierowce i dlatego też prawie nic przez całą imprezę nie piłem no i na pożegnanie umówiłem się z nią na następne popołudnie do kina i na jakiś mały spacer. I co z rana gdzieś około 10 nagle dzwoni telefon (akurat czekałem na parkingu) patrzę to ona dzwoni, z uśmiechem odbieram i chwilę później już mam zjebany dzień bo mówi mi że jak wczoraj poszedłem to poznała fajnego chłopaka i bardzo mnie przeprasza i szanuje ale nie mam na co liczyć (ubrała to w ładniejsze słowa ale sens ten sam). Przysięgam gdybym ją tego dnia spotkał z tym chłopakiem to chyba bym tego typa zatłukł. Nie wiem czy ktoś tu mnie rozumie ale jeśli tak to proszę poradźcie mi coś bo jeszcze kilka – kilkanaście takich sytuacji a zacznę tłuc ludzi o byle co. Trochę się rozpisałem ale to mój pierwszy post i chciałem żeby był porządny.
lip 14th
We wtorkowym programie Kuby Wojewódzkiego, pojawił się ponownie znany polski aktor oraz zadeklarowany gej, Jacek Poniedziałek. Oczywiście Kuba zamiast pomówić o jego działalności artystycznej, skupił się na swoim ulubionym temacie, homoseksualizmie. Po tym jak się zachowywał już sam nie wiem czy jest on za czy przeciw gejom. Jacek jest niezwykłą postacią, ponieważ on jako pierwszy przyznał się publicznie w Polsce do odmiennej orientacji seksualnej, co zapoczątkowało serię coming-outów sławnych i bogatych. Po nim ujawnili się także m.in. Tomasz Raczek, Michał Piróg i stylista Tomasz Jacyków. Tego ostatniego osobiście nienawidzę. Często mówi co mu ślina na język przyniesie, znany głównie z powiedzenia „nienawidzę pedałów, ja ich tylko rucham”. Jak ludzie mają nas zaakceptować skoro nasze środowisko reprezentuje taka osoba ? Nadal trwają spekulacje nad orientacją seksualną piosenkarza Andrzeja Piasecznego. Sam zainteresowany ani nie zaprzecza ani nie potwierdza. Muszę Wam się przyznać, że jeszcze kilka lat temu się w nim kochałem i mam wrażenie, że chyba to uczucie ponownie się odradza. Mam słabość do blondynów a ten jego zarost bardzo mnie kręci. Po za tym zawsze uwielbiałem jego piosenki a jego aksamitny głos jest po prostu świetny.
lip 13th
Witam,
Dziękuję za wszystkie komentarze i maile. Przez kilka dni nie będę miała dostępu do Internetu, ale obiecuję odpisać na wszystkie Wasze listy. W związku z tym, że od wielu osób pada pytanie dlaczego z nim nadal jestem?
Odpowiadam NIE JESTEM, gdy się dowiedziałam prawdy o jego homoseksualizmie wniosłam pozew o rozwód, oczywiście z orzekaniem o jego winie.
Pozdrawiam Wszystkich serdecznie.
maj 29th
Chciałbym czasem zmienić rzeczywistość
Sny… Jakże one potrafią ją przekształcić… Przedstawiają przyszłość, przeszłość, często i nierealną… Sny o pracy, sny o studiach, sny o przyjacielach, sny o potworach, sny o sexie, sny w których jesteś kim innym, w których doznajesz takich doświadczeń, które nigdy nie dozna sie na ziemi, czasem wręcz… Chciało by sie śnić zamiast żyć, być tym kim innym, czuć o wiele więcej, inaczej, mocniej, wszystko i wszędzie
Wspomne jeden, z lubianych
Przyjaciołom wspominam o tym śnie raczej jako w formie żartu, jak to w filmach sie śmieją, bo zazwyczaj mało kto chciałby zmiane płci, nie? Strach? Że sie nie oswoisz z nowym ciałem? A może, że nie zaakceptują cie w nim wszyscy którzy cie znają? Lub poznają dopiero? Mi jednak odpowiadała rola kobiety
Zamiast kumpli, których tematy do rozmów znam już na pamięć, a chlanie to główny punkt dnia, spotykałam sie z przyjaciółkami. Z nimi mozna, o wszystkim, o wszystkim! O myslach, uczuciach, poglądach, tu nie chodzi o takie proste rzeczy, tutaj dochodzi wymiana myśli, jja nie rozumiem jak kurwa facet może tyle trzymać w głowie! Ale sprawa inna, one też nie brzydzą sie tobą, zwykłe zatopienie palców we włosy aby je zbadać, poczuć aaach, ten dotyk… nie odbierają od razu jako jakiś chory gest, zboczenie, homosexualizm, a nawet jeśli to przeciętna dziewczyna była by bardziej przychylna to stosunków jednopłciowych, niż facet. Ten by cie wyzwał od geja, i przypierdolił, ale ciągne dalej… może sam kształt? ideał, piękno, sztuka, muza w jednym
A jeżeli chodzi o samą przyjemność z sexu… Szkoda że to był tylko sen
Uh, zastopuję
Może znów przesadzam? Względem kobiety czuję sie jak pies, jej doskonałość sprawia że czasem sam chciałbym nią być… nie… nie nie
Zwalę se konia przy jakimś pornusie, jestem facetem, to chyba jedyna zaleta, że wystarczy czasem zwalić konia i wszystko znika, emocje i myśli niby fikcyjne, a czar seksu pryska! i tego też nienawidzę
kwi 10th
Rodzice…Powinni cieszyć się szczęściem dzieci, wspierać, pomagać… Służyć pomocną dłonią, radą, zrozumieniem… Jednak nikt nie potrafi mi sprawić takiej przykrości jak oni. Rzadko widzę, żeby byli ze mnie dumni, za to często słyszę pretensje, wyrzuty, narzekanie… Często uznają się ze najmądrzejszych… Wszystko wypominają… Widzą tylko to co chcą zobaczyć… Ciągle tylko słyszę, że nic nie robię, nie pomagam, ale nawet gdy się staram i robie dużo to i tak moja kochana mamusia znajdzie coś, do czego może się przyczepić i to jest jej nagroda za cały trud jaki włożyłam we wcześniejszą pracę… Moi kochani rodzice, którzy potrafią sprawić, że odechciewa mi się wszystkiego… Kurde, ale jestem wściekła, właściwie znów jest mi przykro… I zgadnijcie przez kogo… odpowiedz jest prosta przez moja mamę ehhhh… Powinnam się uodpornić na to gadanie, ale nie potrafię i już nawet wiem dlaczego, bo jak tu się przyzwyczaić do tego, że jedne z najważniejszych dla mnie osób potrafią mi sprawić taki ból, taką przykrość… Nie potrafię się dogadać z nimi, ani już nawet z nikim innym. Ewelina? kocham ją i nie mam zastrzeżeń. Więcej nikogo nie mam. Wszyscy pozostawiali, lecz czyżby to była przestroga, że wybrałam złą drogę? Nie wiem. Bóg, którego codziennie o coś proszę i sprawia, że spełnia się to w wielu procentach. Szczęście kryje się w ogromnych bunkrach i długa droga czeka, aż się je wydostanie. Krzyżyk piecze w usta, z każdym człowiekiem trzeba walczyć. Czasem to nie pozwala ustać. Więcej wrogów, niż przyjaciół, czasem nie mam ochoty na własne życie, ale to jest właśnie największa walka-wytrwać. Czasem wydaje mi się, że ktoś płaci za mój ból. Szampana łyk i chwilowy zastrzyk szczęścia, czy całe życie to walka ze złem? a zło toludzie. Życie… zawsze błahostka to wielki problem. Są często takie dni, jak dziś. Nie wiem kim jestem, jakie mam cele. Nie wiem czy dam radę z walką o jutro. Są dwa wyjścia-napić się lub iść spać. Mam dość. Stwarzam sobie sama problemy, sama jestem własnym problemem. Nie znam sama siebie na 100%. Nie wiem czego mi brak. Do czego dążę. Nie potrafię być sobą. Nawet gdy chcę… brak miejsca na Ziemi, brak miejsca u kogoś w sercu, same obowiązki, zero przyjemności. Nie mozna wypić w sobotę-gadają, że pijak, nie można się gorzej ubrać-gadają, że szmata, nie można być zbyt wesołym-gadają, że jakaś naćpana, nie można być smutnym-gadają, że przymuł, nie można nie mieć makijażu, a gdy jest-pudernica, nie można uprawiać seksu z chłopakiem-gadają, że kurwa, nie można pojechać z kolegą samochodem-gadają, że blachara. Zajmijcie się sobą, ja wiem co ja robię i to naprawdę nic złego. Nigdy nie ćpałam, nigdy nie wracałam do domu na czworaka, nigdy nie wróciłam do domu później, niż o 22:30 (wyjątkowe sytuacje są zawsze usprawiedliwione), nigdy nie chciałam nikomu zrobić krzywdy, nigdy nic złego. Złego na tyle, by kogoś zniszczyć. Nigdy na tyle zła, aby niszczyć siebie. Czasem chciałabym zabrać tylko jedną osobę ze sobą gdzieś na bezludną wyspę i odpocząć od wszystkich innych. Gdzieś, gdzie bym nie słyszała samych narzekań, samych złych wiadomości, gdzie byłabym pewna siebie.Chcę dać spokój wszystkim, ale chcę też go w zamian. Każdy ma swój jeden mały prywatny świat. Też i ja… lecz ostatnio do mojego świata zbliża się “koniec świata”. Komety uderzają z każdej strony. Ten świat to serce. Bliskie osoby ranią. I do tego dalekie dokładają. Ile to serce może krwawić? Chcę żyć własnym życiem, deptać własną dróżką, wierzyć w ludzi dookoła. Co zrobić, żeby to wszystko tak nie bolało… chcę płynąć jak zawsze, tylko trochę wolniej. Jeden rejs, tylko trochę wolniejszy. Jak odpłynąć w stanie trzeźwym? Być szczęśliwym to jak audiotele. Trzeba trafić w jedną otwartą linię, na 124552 zamkniętych… Dzieci ulicy, to nie te biedne. To ludzie, którzy walczą z ludźmi ze swego miasta. Z ludźmi, którzy znają nas tylko z widzenia. Miasto uczy wredności. Ludzie uczą wytrwałości. Są cele, o które wystarczy, że trochę siępostaram i będę to mieć… taki mały prezent noworoczny dla ludzi, którzy gadają…
lis 23rd
Witajcie. Każda z nas jak była jeszcze nastolatką to zastanawiała się pewnie niejeden raz jak będzie wyglądał sex po 30 -tce. Nie jedna z nas jest już mężatką i matką.Z czasem coś się w nas wypala,gaśnie.Gaśnie w nas ten “żar”,który miałyśmy jak wychodziłyśmy za mąż. Jednak z upływem czasu do naszych sypiialni wkrada się rutyna. Patrzymy na siebie w lustrze i widzimy coraz mniej atrakcyjną kobietę. Ale wcale tak nie musi być. Możemy się przecież nadal podobać swojemu mężczyźnie. Sposobem na to może być romantyczna kolacja przy świecach i nastrojowej muzyce ,z dodatkiem tradycyjnych afrodyzjaków. Po której przechodzimy do gry wstępnej ,którą zaczynamy biorąc wspólny prysznic lub kąpiel. potem przchodzimy do sypialni,w której dodatkiem może być fantazyjna,sexowna bielizna. A potem poddajmy się naszym kobiecym fantazjom i emocjom. I zobaczymy co przyniesie czas. A wtedy nasz mężczyzna zobaczy w nas atrakcyjną kobietę i sex nie będzie już rutyną.
paź 6th
Fundamentalnym prawem każdego człowieka jest prawo do decydowania o sobie. Niewolnictwo zniknęło w mrokach przeszłości, wydawałoby się wiec, że jest dobrze, bo przecież wszyscy jesteśmy wolni. Smutna prawda jest taka, że jedni są wolni mniej a inni bardziej.Nie da się normalnie żyć będąc „trochę wolnym”, bo jakość życie, gdzie w kwestiach zasadniczych decydują za kobietę „mędrcy”, jest wątpliwa. Owi mędrcy uważają, że są znacznie bardziej kompetentni niż jakaś tam głupia niewiasta, do kierowania jej życiem.
Cóż więc pozostaje? Powrót do korzeni, choć może powinnam powiedzieć, do przeszłości…
Każda pragnąca mieć wpływ na swoje życie kobieta, w trosce o własne dobro powinna posiąść pewną wiedzę. Wiedze na temat tego, co zrobić, kiedy jest się w „sytuacji bez wyjścia”.
Od zarania dziejów kobiety pragnęły mieć wpływ na własną seksualność, a co nierozerwalnie się z tym wiąże – na swoje życie. Posiadanie tej wiedzy było na tyle niebezpieczne, że kościelni inkwizytorzy karali za nią śmiercią. Płonęły stosy z nieszczęśnicami, których jedynym przestępstwem była wiedza o tym, jak skutecznie pozbyć się ciąży.
Dziś na szczęście stosy już nie płoną, można natomiast trafić do wiezienia…. Czyli postęp jest. Jeszcze jakieś 1000 lat i będzie całkiem dobrze
Co może zrobić kobieta mieszkająca w kraju, gdzie decyduje się o sprawach reprodukcji za nią, w przypadku awarii? Wziąć sprawy w swoje ręce!
Przede wszystkim trzeźwo i spokojnie pomyśleć co w takiej chwili jest dla niej najlepsze. Bez presji pomyśleć o sobie, przede wszystkim o sobie.
Wiem, dzieci nie robi się samemu, ale niestety biologia tak to wymyśliła, że koszty wychowania potomstwa w przeważającej części spoczywają na kobiecie. To jej organizm przez 9 miesięcy jest obciążony przez ‘gościa’. To ona musi podołać trudowi wydania go na świat, a później morderczej pracy wychowania. Ten kto nie wstawał co dwie godziny w nocy do płaczącego dziecka nigdy tego nie pojmie. To wszystko kosztuje, a płaci za to organizm samicy.
Cudownie jest oglądać spokojne, śpiące niemowlę i mówić, że to cud. Szczególnie, jeśli się nie ma prawie żadnego wkładu w ów cud.
Wracając do myśli przewodniej – co zrobić w razie awarii? Mając wszystko przemyślane na tyle na ile pozwala stan umysłu w tak dramatycznej sytuacji, rozważyć dostępne opcje. Oczywiście nie te dostępne w ramach polskiej służby zdrowia, bo ta przecież nie daje żadnych. Ale czasem można wykorzystać pewne luki w systemie.
Normalnie dostępna pigułka „po”, czyli Postinor. W USA dostępna w każdej aptece bez recepty dla kobiet powyżej 18 roku życia. W Polsce także dostępna, przypuszczam że nadal jedynie na receptę, do tego nie każdy ginekolog chce ją przepisywać. Skuteczna jedynie do 72 godzin po wypadku przy pracy, czyli im wcześniej wzięta, tym skuteczniejsza. Miałam okazję sprawdzić ją na sobie, żyję i mam się dobrze, a liczba potomstwa pozostała bez zmian.
Kolejnym wyjściem jest założenie spirali wewnątrzmacicznej tzw. wkładki. Nie, nie w ramach antykoncepcji, przecież rozmawiamy o przypadku, kiedy antykoncepcja zawiodła. Zrobiona ze stopu miedzi, działa drażniąco na śluzówkę macicy, uniemożliwiając zagnieżdżenie się zapłodnionego jajeczka. Istotne jest, aby spirala została założona jak najszybciej. Problemy z dostępem? Jak najbardziej – wielu lekarzy nie chce jej zakładać pacjentkom, które jeszcze nie rodziły, plus preferują oni określone dni cyklu na umieszczenie spirali. Obawiam się, że istnieje spore prawdopodobieństwo trafienia na lekarza, który ze względów światopoglądowych jej nie założy.
Istnieją także kombinowane mieszanki hormonów, wyłącznie na receptę i indywidualnie dobrane do przypadku. Szukanie lekarza, który będzie miał wiedzę i ochotę pomoc nam w ten sposób, graniczy ze znalezieniem igły w stogu siana.
To tyle z powiedzmy, że normalnie dostępnych kół ratunkowych.
Co zrobić, jeśli powyższe metody nie wchodzą rachubę, a decyzja została nieodwołalnie podjęta?
Wtedy nie pozostaje nic innego, jak sięgnąć po wiedzę czarownic. Każde z opisanych poniżej ziół można znaleźć w książkach zielarskich i słownikach wraz z opisem właściwości, pomijając oczywiście właściwości o których tutaj piszę. Aborcja to taboo, a umieszczając pełny opis działania np. takiego blue kohosh autor gwarantuje sobie, że jego książka nigdy nie zostanie dopuszczona do druku.
Czytaj całość tekstu TU
wrz 29th
Ach, tak sie zanurzylam we wspomnieniach
)) A zaznaczyc powinnam, ze wpadek u mnie bez liku, jak to Mistrz mawia: “szurnieta jestes kochanie”
))
No to lecimy:
To bylo rok temu. Wczesna wiosna, pierwsze sloneczko, umowilam sie z kolezanka na kawe. Zalozylam ponczoszki, krotka spodniczke szeroka, bez majtek oczywiscie. Postanowilysmy z kolezanka usiasc przy stoliku na tarasie. Stolik obok zajmowany byl przez szesciu gogusiow w garniturach sztywno dyskutujacych o interesach “przy szklaneczce”. Krzeselka aluminiowe. Siadamy. Tzn kolezanka siada, bo ja po zetknieciu mojej golej pupy z zimnym krzeslem zerwalam sie z okrzykiem i smiechem: “Aj!! Zimne!”
)) Po czym teatralnie sie zawstydzilam zastrzelona nagannym spojrzeniem towarzyszki. Usiadlam znowu powoli juz przygotowana na szok temperatury. A gogusie obok… z sympatycznym smiechem (nie usmiechem, a smiechem) podniesli szklanki w gescie toastu… Taa… nie ma to jak ukryc dobrze fakt, ze czegos sie nie ma na sobie
)) Choc wojowniczo sie nastawilam od razu: przecie moge miec skape stringi, co nie?????
))))) Niestety, nikt nie pytal, wiec nie moglam wcisnac ciemnoty
))
**
Polecenie Mistrza. Znalazlam sie w publicznej toalecie, czas na zdjecia. Cichutko bylo jak makiem zasial, tylko z mojej kabiny dzwiek pstrykanych zdjec przecinal raz po raz powietrze. PSTRYK!!!!! PSTRYK!!!! PSTRYK!!!! Wyszlam, a przy zlewie stoi jegomosc z rozdziawiona geba…. No co??? Sprawdzam stan higieny w publicznych toaletach, pisze raporty i fotografuje miejsca… Niestety, nie zapytal, wiec nie moglam wcisnac ciemnoty….
)))
I tu pytanie Mistrza: dlaczego nie sciszylas telefonu? A bo… bo szurnieta jestem przeciez
)))
**
Kolejne zadanie Mistrza. Dziarsko (hahaha!!!) podazam do sexshopu po “czarny, duzy wibrator”. Oczywiscie spotykam swego czasu dosc bliskiego znajomego, ktory zna mnie z czasow “sprzed Mistrza”.
“Kochanie, chlapniemy kawe?”
“Nie moge, spiesze sie…”
“A gdzie?”
“Do sexshopu po czarny, duzy wibrator”
Zapytal, nie wcisnelam ciemnoty
)) Fakt, ze mnie wystraszyl dlawiac sie rogalikiem; tak dziwnie wytrzeszczyl oczy, wygladalo dramatycznie
)))
**
Ex nacina sie na strony BDSM, ktore wczesniej przegladalam. Niezle wkurzony zada wyjasnien. Ech, pisze z kolega prace magisterska na temat zdominowania osoby dominujacej siebie oraz efektu czyli zmian nastepujacych…. Wybaczcie blahosc tematu, ale mialam na to dokladnie dwie sekundy pod bacznym okiem zazdrosnego bylego
)))))) A potem to juz byla bajka… Okazalo sie, ze byly ma calkiem pojecie o praktykach, co z kolei bawilo mnie do lez. Ba! nawet zaproponowal pomoc w tym przedsiewzieciu
))) I tym sposobem, calkiem przypadkiem nie bylo wielkich klotni o kompa
Przeciez “pisze prace z KOLEGA”!
))) Zapytal, wcisnelam ciemnote jak potrafilam
))
**
Wrocilam od Mistrza. Obroza z lancuchem lezy w torebce. Spie. Nie spie – “Ale ladne, co to?” – pyta moja mama trzymajac obroze w reku. Oczy mam zamkniete, mrucze cos niezrozumiale udajac, ze jeszcze sie nie wybudzilam. Przeciagam sie leniwie, spie przeciez jeszcze. A w glowie az dymi od nawalu mysli i paniki. “Kur*a, co powiedziec????????? CO JA MAM POWIEDZIEC????”
)) “A no wiesz… to nie moje. Tam byl pies… z wlascicielka… No i to jest tego psa. Zapomnialam oddac, babka nie miala torebki… No to wzielam do swojej. Odloz to, musze oddac”. Zapytala, wcisnelam najwieksza ciemnote wszech czasow…. Ale…. ale udalo sie!
)))))
**
Jestem na wakacjach u rodzicow. Najbezpieczniejsze miejsce dla obrozy, knebla, wibratorow jest w mojej torebce, zawsze ze mna, nikt nie przejrzy zawartosci. Wies, lub jak kto woli miasteczko gdzie wszyscy o sobie wszystko wiedza, bo lubia wiedziec. Ploty, ploty, ciekawosc, ploty… Poszlam do zaprzyjaznionego sklepu (wszystkie sa zaprzyjaznione), kupilam co chcialam, wrocilam do domu. Wskoczylam do samochodu, jade z rodzina. Nagle na ulice wybiega sprzedawczyni (plotkara numer absolutnie jeden) z….. Z MOJA TOREBKA W REKU!!!! Ano zostawilam ja…. A pani mowi: “Tak przypuszczalam, ze to twoja, bo przeciez nie zajrzalam!!!”. Nie zapytalam, a wcisnela mi ciemnote…
)
**
Wibrator wystajacy z torby podczas legitymowania przez policjanta opisywalam. Opisywalam jego zdumiony wzrok, ktorego nie rozumialam. Zrozumialam chwile pozniej, kiedy wkladalam dowod do torby… Nie zapytal, nie wcisnelam ciemnoty. No ale tu nic by sie nie wcisnelo… Czarny gumis powiedzial wszystko
**********
No, taka jestem… Wlasnie taka
))))